W tym wpisie zastanowimy się nad czymś, co zaskakująco mocno wiąże matematykę z realnym światem. Przyglądniemy się bliżej lokatom bankowym i magii procentu składanego, który stał się punktem wyjścia poniższej opowieści:
Sto lat temu twój pradziadek – emigrant osiedlił się w Ameryce. Fortuny może nie zdobył, ale z myślą o tobie wpłacił do banku jednego, ciężko zarobionego dolara. Oprocentowanie lokaty przez cały ten czas było stałe i wynosiło 10% w stosunku rocznym. Właśnie otrzymałeś informację, że należy ci się spadek w postaci gotówki zgromadzonej na koncie pradziadka. Jest tylko jeden warunek: musisz ją osobiście odebrać w USA. Czy warto lecieć do Ameryki?
Któż z nas nie czeka na taką wiadomość?! Podobne historie, choć spektakularne, zdarzają się niestety rzadko. Zostają nam jednak lokaty w naszych współczesnych bankach, które działają na identycznych zasadach. Przyglądnijmy się zatem lokacie pradziadka i spróbujmy odpowiedzieć na pytanie, czy warto wydawać pieniądze na bilet i fatygować się do USA po odbiór należnego spadku.
Załóżmy, że jest 1 stycznia 1917 roku i przed chwilą pradziadek wpłacił 1 dolara. Po roku trwania lokaty bank naliczył odsetki w wysokości 10 centów. W styczniu 1918 roku mamy więc 1 dolara i 10 centów. Mija kolejny rok. Bank dolicza kolejne 10%, tym razem z kwoty $1,10, czyli około 11 centów. Na koniec 1918 roku mamy $1,21. Po kolejnym roku doliczamy 12 centów i po 3 latach trwania lokaty gromadzimy zawrotną sumę $1,33. Prawda, że mało imponujące?
Kwoty zgromadzone na koncie w ciągu pierwszych 20 lat lokaty przedstawia poniższa tabela:
Na koniec 1936 roku posiadamy nieco ponad 6 dolarów… Nie jest to zawrotna suma jak na 20 lat oszczędzania… Gdybyśmy powtarzali te obliczenia przez 30 kolejnych lat, to w połowie czasu trwania lokaty, czyli po 50 latach mielibyśmy na koncie dokładnie 106 dolarów i 72 centy. Przez 50 lat zarobiliśmy 106 dolarów! Jaki jest więc sens oszczędzania i tej dziwacznej lokaty? Czym kierował się pradziadek wpłacając 1 dolara w 1917 roku? Czy nie był to zmarnowany dolar?
Sprawdźmy co się dzieje dalej, bo najciekawsze dopiero przed nami. Co roku doliczamy 10% do kwoty zgromadzonej na koncie. I w tym jest cała magia naszej lokaty. Nie powiększamy 1 dolara - powiększamy kwotę zgromadzoną na koncie. A co roku te 10% waży więcej i więcej… Po 85 latach 10% procent odsetek to już prawie 300 dolarów, po 90 latach – prawie $500! Wygląda na to, że zaczęła się toczyć kula śniegowa! Od 2014 roku naliczamy rocznie ponad tysiąc dolarów, by po 100 latach prowadzenia lokaty zgromadzić ich na koncie prawie 14 000!
Jak to możliwe? Prześledźmy na poniższym wykresie jak zmienia się kwota na koncie z upływem lat:
Wyraźnie widać, że czerwona linia od pewnego momentu zaczyna pikować. Gdybyśmy przedłużyli lokatę, moglibyśmy zarabiać na niej
coraz szybciej i coraz więcej. Cała sztuczka polega na tym, że odsetki
obliczamy na podstawie kwoty zgromadzonej na koncie, która stale się zwiększa.
Jak obliczyć tę kwotę? Nie będziemy zajmować się tutaj wyprowadzaniem
wzoru (co nie jest też jakoś dramatycznie trudne). Podamy jedynie sposób:
Czyli u nas:
Ile gotówki zgromadzilibyśmy, gdyby 1 dolara wpłacił pradziadek naszego pradziadka w 1817 roku? To zadanie dla ciebie.
Nam pozostaje jedynie żałować, że nie mamy pradziadka – matematycznego wizjonera. A może my sami powinniśmy zostać takimi pradziadkami?



Sebastian Janczy

















