Pokazywanie postów oznaczonych etykietą liczba. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą liczba. Pokaż wszystkie posty

Najpiękniejszy wzór matematyki


Czy w matematyce można w ogóle mówić o pięknie i harmonii? Prawdopodobnie każdy odbiera je inaczej i obiektywnie nie można stwierdzić, że coś jest piękne w sposób uniwersalny i dla każdego jednakowy, szczególnie gdy chodzi o niezbyt przez wszystkich lubiane matematyczne wzory. Matematycy usiłują jednak doszukiwać się piękna również tam, gdzie pozornie go nie ma.

Okrzyknęli oni mianem najpiękniejszego wzoru pewną mało znaną tożsamość:
Równość ta jest szczególnym przypadkiem wzoru analizy zespolonej podanego po raz pierwszy w 1748 roku przez Leonharda Eulera. Cóż w nim tak pięknego, że od lat zachwyca matematyków i tych, którzy matematyką na co dzień się nie zajmują?

Otóż wzór ten za pomocą dodawania, potęgowania i mnożenia wiąże ze sobą pięć prawdopodobnie najważniejszych stałych matematyki:

Liczbę e nazywaną liczbą Nepera, definiowaną na wiele równoważnych sposobów, z których najbardziej znany, to granica ciągu (1+1n)n. Liczba e będąca podstawą logarytmu naturalnego jest niewymierna, a jej przybliżenie to 2,7182818...

Liczbę i wykorzystywaną w analizie zespolonej, nazywaną liczbą lub jednostką urojoną. Wprowadzono ją do matematyki w związku z potrzebą rozszerzenia liczb rzeczywistych na takie, w których możliwe byłoby znalezienie pierwiastka z -1. Jest nim właśnie i.

Liczbę π, najbardziej chyba znaną liczbę niewymierną, zwaną również ludolfiną, w przybliżeniu równą 3,1415926... Liczbą π posługiwano się już w starożytności, a jest ona równa stosunkowi długości obwodu koła do długości jego średnicy.

Liczbę 1 znaną doskonale każdemu - element neutralny mnożenia, czyli taką liczbę, która pomnożona przez siebie lub cokolwiek innego nie zmienia jego wartości. 1 jest jedną z dwóch liczb naturalnych, które nie są ani pierwsze ani złożone.

Liczbę 0, która jest drugą z naturalnych liczb niezłożonych i niepierwszych. 0 to element neutralny dodawania. Nazywane jest również czasami elementem pochłaniającym mnożenia, bo pomnożone przez cokolwiek zawsze daje siebie.

Tym, co dodatkowo tworzy harmonię w tym wzorze jest fakt, że każda liczba i każde działanie zostało użyte tylko raz, a całość przedstawiona jest w formie, uznawanego przez matematyków za bardzo eleganckie, równania, którego prawa strona jest zerem. Dość powiedzieć, że piękno zawarte w tym krótkim zapisie skłoniło jednego z najbardziej znanych fizyków XX wieku Richarda Feynmana do nazwania go najniezwyklejszym wzorem w matematyce.

Zobacz z czego jeszcze zasłynął Euler w artykule Leonhard Euler i królewieckie mosty.



1 nie równa się 2 (rozwiązanie problemu)


Dziś obiecane rozwiązanie problemu z czwartku (zobacz).

Dowód, że 1=2 jest sofizmatem, czyli rozumowaniem pozornie poprawnym, zawierającym jednak starannie ukryty błąd. Na Facebooku można znaleźć komentarz, że jak się najpierw obliczy to, co w nawiasach, to do takiej dziwnej równości się nie dojdzie. Jest to prawda. Sztuczka polega na tym, że pod koniec wyciągamy pierwiastek z czegoś do kwadratu. Otóż, gdy jakąś liczbę do kwadratu podnosimy, tracimy informację o jej znaku. Na przykład 22 jest równe tyle samo co (-2)2, czyli 4. Gdybyśmy chcieli "się cofnąć" pierwiastkując, nie dostaniemy -2, ale wartość bezwzględną (moduł) z -2 czyli 2.

U nas ostatnie przejścia będą więc wyglądały tak:
Czyli

co oczywiście nigdy nie doprowadzi nas do wniosku, że 1=2.

MATEMATYKA KOREPETYCJE GDAŃSK PRUSZCZ GDAŃSKI CIEKAWOSTKI MATEMATYCZNE BLOG MATEMATYCZNY

Burzymy podstawy matematyki, czyli 1=2


Nie tak dawno na blogu mogliśmy przeczytać, że 0,(9)=1 (zobacz). Jak się okazało, jest to dobrze udowodniona matematyczna prawda, choć wydaje się paradoksalna.

Dzisiaj pójdźmy krok dalej.
Czasami wśród różnych zapisków i notatek można natknąć się na burzące podstawy matematyki dowody. Oto jeden z nich. Wbrew zdrowemu rozsądkowi i podstawowym prawom matematyki przedstawia on rozumowanie prowadzące do konkluzji, że 1=2.


O co tu chodzi i co jest nie tak? A może naprawdę 1=2?

Odpowiedź już w kolejnym artykule! (zobacz)


MATEMATYKA KOREPETYCJE GDAŃSK PRUSZCZ GDAŃSKI CIEKAWOSTKI MATEMATYCZNE BLOG MATEMATYCZNY

Google, atomy Wszechświata i bardzo duże liczby

W 1938 roku amerykański matematyk Edward Kasner poprosił swojego siostrzeńca Miltona Sirottę o wymyślenie nazwy dla bardzo dużej liczby. Dziewięcioletni wówczas Milton odpowiedział "googol" - miała to być nazwa dla jedynki i stu zer, czyli 10100.

Jest to niewyobrażalnie wielka liczba. Jeżeli chcielibyśmy ją zapisać w tradycyjnej formie, wyglądałaby tak:

10 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000.

Co ta liczba może przedstawiać? Nic! Googol jest większy niż liczba wszystkich atomów Wszechświata, którą szacuje się na 1080, widzimy więc jak arytmetyka przekracza tutaj  granice fizyki i opisywalnego świata.

Co po googolu? Wyobraźmy sobie liczbę składającą się z jedynki i googola zer, czyli 10googol, którą nazwano googolplex. Do zapisania jej na czymkolwiek w systemie dziesiątkowym nie wystarczy zasobów Wszechświata, bo jak wiemy wszystkich atomów jest 1080, a googolplex ma 10100 samych zer! To jeszcze jedna bariera fizyczna, na którą napotykamy mówiąc o tak wielkich liczbach.

Do czego więc przydają się te monstrualne olbrzymy?

Matematycy i nauczyciele wykorzystują je głównie do pokazania różnicy pomiędzy niewyobrażalnie dużą liczbą a nieskończonością. Na bazie googola możemy tworzyć dowolnie wielkie liczby: googol, googolplex, 10googolplex, 1010googolplex i tak dalej i zawsze będziemy mieli "bardzo daleko" do nieskończoności. Edward Kasner na podstawie googola wyjaśniał różnicę między tymi liczbami, a nieskończonością w swojej książce Matematyka i wyobraźnia. W wersji angielskiej znajdziesz ją tutaj, a o googolu przeczytasz na stronie 20.

A co wspólnego z googolem ma Google?

W 1998 roku założyciele firmy, Larry Page i Sergey Brin zastanawiali się nad nazwą dla swojej wyszukiwarki, która miała indeksować niewyobrażalnie wielką liczbę stron. Z pomocą przyszedł ich kolega Sean Anderson, który zaproponował nazwę Googolplex. Pierwotnie miała być to skrócona nazwa Googol, jednak podczas rejestracji Anderson popełnił błąd, dlatego mamy dziś domenę Google, a nie Googol, która i tak podobno była już wtedy zarejestrowana.

MATEMATYKA KOREPETYCJE GDAŃSK PRUSZCZ GDAŃSKI CIEKAWOSTKI MATEMATYCZNE BLOG MATEMATYCZNY

Ziarna pszenicy na szachownicy


Według wielu źródeł szachy powstały w VI wieku przed naszą erą w Indiach. Z ich powstaniem wiąże się ciekawa legenda.

Mędrzec Sissa Nassir, który wynalazł szachy tak zachwycił grą swojego władcę, że ten aby wynagrodzić swojego poddanego obiecał mu nagrodę. Mędrzec sam miał wybrać, czego od króla oczekuje. Ten nie namyślając się długo poprosił o liczbę ziaren pszenicy, którą wyznaczy szachownica w następujący sposób:

"Połóż panie na pierwszym polu szachownicy jedno ziarno, na drugim dwa, na kolejnych cztery, osiem, szesnaście i tak do ostatniego pola za każdym razem podwajając ich liczbę."

Władca był zdumiony skromnością prośby swojego poddanego, jednak szybko okazało się że w całych Indiach nie ma takiej ilości zboża, by spełnić życzenie mędrca.

Historię tą można usłyszeć w różnych wersjach, raz rzecz dzieje się w Indiach, kiedy indziej w Persji, bohaterem jest mędrzec lub ubogi chłop... Jest stara jak same szachy i zapewne zmyślona, obrazuje jednak jaka drzemie w nich matematyczna moc.

Życzenie mędrca rzeczywiście jest niemożliwe do spełnienia.
Zobaczmy jak można zapisać ilość ziaren na szachownicy:
1 pole 1=20, 2 pole 2=21, 3 pole 4=22, 4 pole 8=23 i tak aż do ostatniego 64 pola, na którym znajdzie się 263 ziaren.

Ilość wszystkich ziaren jest sumą pewnego ciągu geometrycznego i daje nieprawdopodobnie wielką liczbę 18 446 744 073 709 551 615, czyli ponad 18 trylionów! Aby zgromadzić taką ilość pszenicy królewski spichlerz o wysokości 4 i szerokości 10 metrów, musiałby mieć długość aż 300 milionów kilometrów, a gdybyśmy chcieli kłaść na szachownicy jedno ziarno na sekundę, zajęłoby nam to 585 miliardów lat, czyli o wiele więcej niż wynosi wiek Wszechświata!

MATEMATYKA KOREPETYCJE GDAŃSK PRUSZCZ GDAŃSKI CIEKAWOSTKI MATEMATYCZNE BLOG MATEMATYCZNY

Naturalne, czy całkowite - których liczb jest więcej?


Których liczb jest więcej, naturalnych, czy całkowitych?

Wydawać by się mogło, że więcej jest tych drugich, bo przecież tylko niektóre liczby naturalne są liczbami całkowitymi (zbiór liczb naturalnych zawiera się w zbiorze liczb całkowitych). Ale czy nie wyciągamy zbyt pochopnych wniosków?
Zastanówmy się jak moglibyśmy porównać ilość elementów w obu tych zbiorach.

Już w pierwszej klasie szkoły podstawowej dzieci porównują liczebność zbiorów. Jak to robią? Właśnie tak jak na poniższym obrazku:


Dobierają elementy w pary i sprawdzają, których jest więcej. Wyraźnie widać, że zbiory kogutków i pingwinków mają tyle samo elementów, bo można je połączyć w pary tak, żeby każdy pingwinek był przypisany do dokładnie jednego kogutka i każdy kogutek do dokładnie jednego pingwinka. Matematycy nazywają takie odwzorowanie bijektywnym lub wzajemnie jednoznacznym, ale w naszych rozważaniach ta wiedza do niczego nie będzie nam potrzebna.

Zbiory misiów i piłek mają różną liczbę elementów, bo warunek ten nie jest spełniony. Zauważ, że aby to sprawdzić nie trzeba nawet umieć liczyć!

Zróbmy to samo z naszymi zbiorami liczbowymi. Wypiszmy na górze liczby naturalne (to czy 0 jest liczbą naturalną nie ma dla nas w tej chwili znaczenia, źródła różnie podają, my przyjmiemy, że liczby naturalne zaczynają się od 1), a na dole liczby całkowite w taki sposób, że na początku jest 0, a potem 1 i -1, 2 i -2, i tak dalej, tak jak na poniższym obrazku:


Teraz spróbujmy połączyć te liczby w pary. Okazuje się, że każdej liczbie naturalnej z górnej linijki można przypisać w jednoznaczny sposób liczbę całkowitą z dolnej. Możemy tak postępować w nieskończoność i zawsze znajdziemy taką parę. Wniosek stąd taki, że liczb naturalnych jest dokładnie tyle samo co całkowitych. Zbiory takie w matematyce nazywają się zbiorami równolicznymi.

Co więcej, zbiory równoliczne ze zbiorem liczb naturalnych możemy wymyślać na wiele różnych sposobów. Weźmy na przykład zbiór pokazany na poniższym obrazku:


Liczbom naturalnym przyporządkowaliśmy kolejne dodatnie wielokrotności 4. Jak widać te zbiory także są równoliczne.

Nie wyciągajmy jednak zbyt pochopnych wniosków z tego rozumowania. Gdybyśmy chcieli argumentować, że liczb naturalnych i całkowitych jest tyle samo, bo jednych i drugich jest nieskończenie wiele - nie będziemy mieli racji. Okazuje się, że pojęcie "nieskończenie wiele" nie jest do końca sprecyzowane. W matematyce istnieją różne - "większe" i "mniejsze" nieskończoności. Można udowodnić, że tyle samo, co liczb naturalnych jest wielokrotności 4, liczb całkowitych, a nawet liczb wymiernych! Jednak liczb niewymiernych czy też wszystkich rzeczywistych (chociaż też jest ich nieskończenie wiele) jest więcej! A są też zbiory, które mają więcej elementów niż zbiór liczb rzeczywistych! Ale o tym na blogu innym razem.

MATEMATYKA KOREPETYCJE GDAŃSK PRUSZCZ GDAŃSKI CIEKAWOSTKI MATEMATYCZNE BLOG MATEMATYCZNY

0,(9) i 1, czyli zaskakująca równość


Ułamki okresowe, jak wiemy to takie, w których rozwinięciu dziesiętnym jakaś cyfra lub ciąg cyfr od pewnego miejsca powtarza się w nieskończoność. Tak na przykład ułamek 2/3 może być zapisany jako 0,66666... czyli 0,(6).
Poniżej zobaczymy przedziwną własność ułamka 0,(9). Okazuje się bowiem, że zgodnie ze wszystkimi prawami matematyki jest on równy 1!

Jak to udowodnić?

Załóżmy, że ten ułamek jest równy jakiemuś x.
Mamy zatem:

x=0,(9)

Zapiszmy to w taki sposób:

x=0,99999...

Teraz sztuczka! Pomnóżmy obie strony tego równania przez 10.
Przy mnożeniu przez dziesięć przesuwamy przecinek o jedno miejsce w prawo, dostaniemy więc:

10x=9,99999...

Teraz kolejna sztuczka! Odejmijmy od obu stron x.
Mamy:

10x-x=9,99999...-x

Z lewej strony mamy 9x ale przecież na początku ustaliliśmy, że x to 0,99999...
Nasze równanie wygląda więc tak:

9x=9,99999...-0,99999...

Czyli:

9x=9

Gdy podzielimy obustronnie przez 9 wyjdzie nam:

x=1

Rzućmy okiem na sam początek: mamy x=0,(9).

Wydaje się to niemożliwe, a jednak:

0,(9)=1

Jest to jeden z kilku dowodów tej równości. Można na przykład przedstawić liczbę 0,(9) jako sumę szeregu geometrycznego i też w rezultacie dostaniemy 1.

Jak to się dzieje, że ten absurdalny pozornie fakt jest dobrze udowodnioną prawdą matematyczną?
Cóż, jednym z powodów jest nasze postrzeganie granic i nieskończoności. Intuicyjnie jesteśmy skłonni przypuszczać, że 0,(9) jest mniejsze od 1, bo w nieskończonym ciągu dziewiątek mimo wszystko, którąś chcielibyśmy widzieć jako ostatnią. Dopiero gdy zrozumiemy czym granica w nieskończoności jest, sprawa wyda się oczywista. Ale to już trochę wyższa matematyka, którą nie mam zamiaru Cię tutaj zanudzać.

MATEMATYKA KOREPETYCJE GDAŃSK PRUSZCZ GDAŃSKI CIEKAWOSTKI MATEMATYCZNE BLOG MATEMATYCZNY

Co to jest liczba?


Pojęcie liczby istnieje tak długo, jak długo istnieje gatunek ludzki. Nie sposób się z tym nie zgodzić, bo przecież każdy może sobie wyobrazić, że człowiek, by funkcjonować w swoim świecie musiał liczyć... mamuty, wrogów, owoce, cokolwiek... Już małe dzieci zanim, jeszcze pójdą do przedszkola potrafią świetnie posługiwać się liczbami. Liczba towarzyszy każdemu człowiekowi od wczesnego dzieciństwa, a gatunkowi homo sapiens od początków jego istnienia. Oczywiście mowa tu o liczbach naturalnych, ale w oparciu o nie matematycy dochodzą do coraz bardziej abstrakcyjnych zbiorów liczbowych.

Ale czym ta liczba tak naprawdę jest?
Pytanie wydaje się dziecinnie proste bo przecież każdy potrafi odróżnić liczbę od nie-liczby... ale jak wytłumaczyć komuś co to jest? Co to jest liczba?

Profesorowie mówią czasami studentom pierwszego roku matematyki, że liczba to klasa abstrakcji w sensie relacji równoliczności zbiorów. Nie jest to co prawda formalna definicja, ale też nie o taką definicję nam chodzi.
Czymże więc ta klasa abstrakcji jest?

Zacznijmy od pytania co to jest kolor?
Niby każdy wie, ale odpowiedź na to pytanie też nie jest natychmiastowa.
Popatrzmy na rysunek. Co wspólnego mają te przedmioty?
Cechę, którą moglibyśmy nazwać "czerwony"

A te?
Oczywiście cechę, którą moglibyśmy nazwać "żółty"

Tak więc kolorem możemy nazwać cechę wspólną zbiorów takich jak te!

Ale jak to się ma do liczby?

Popatrzmy na poniższe zbiory kubków i grzebieni. Jaka cecha je łączy?
Tą wspólną cechę moglibyśmy nazwać "dwa".

A jak nazwalibyśmy wspólną cechę tych zbiorów?
Odpowiedź jest dziecinnie prosta! "Pięć"

Możemy to powtarzać z różnymi zbiorami. Oczywiście nie wszystkie pary zbiorów będą tę cechę miały. Ale te, które ją mają, definiują liczby. Zatem liczba to cecha wspólna zbiorów, które mają tyle samo elementów!

MATEMATYKA KOREPETYCJE GDAŃSK PRUSZCZ GDAŃSKI CIEKAWOSTKI MATEMATYCZNE BLOG MATEMATYCZNY

 
Design by Wordpress Theme | Bloggerized by Free Blogger Templates | coupon codes